Megan Fox: Proponowano mi role za seks!

niedziela; 7 czerwiec 2009

Megan Fox zyskała popularność dzięki swojej urodzie i temu, że jest szczera do bólu. Fani uwielbiają ją za jej wyzywający wygląd i liczne wypowiedzi na temat życia erotycznego. Gwiazda ostatnio sporo mówi na temat swojej kariery. W udzielonym niedawno magazynowi GQ wywiadzie ujawnia, że nawet sławne aktorki są traktowane w Hollywood jak dziwki.
Megan otwarcie przyznała, że młode aktorki robią karierę uprawiając seks ze scenarzystami, reżyserami i producentami. To akurat nie dziwi. Ale okazuje się, że w podobny sposób zarobkują nawet znane i popularne gwiazdy. Jej samej wielokrotnie proponowano wymarzone role w zamian za “szybki numerek“.
Nikt mi nie składał takich propozycji, gdy byłam nikomu nieznaną gwiazdką – wspomina Fox. Dopiero, gdy zaczęłam się pojawiać na okładkach magazynów wszyscy chcieli zaciągnąć mnie do łóżka. Nawet najwięksi hollywoodzcy producenci proponowali mi najlepsze role za szybki numerek.
Nieraz zapraszali mnie na spotkanie. Początkowo byłam niezwykle podekscytowana, bo miałam poznać reżysera, którego ceniłam. Niestety, szybko okazywało się, że zależało mu jedynie na tym, żeby ściągnąć mi majtki.
Warto zauważyć, że Megan nic nie wspomniała o tym, że nie skorzystała z tych propozycji. Mamy nadzieję, że nie dała się wykorzystać byle komu.
(source)

Lindsay Lohan: Byłam grubą krową

piątek; 20 luty 2009

Przeczytane w Dzienniku:

Lindsay Lohan: Byłam grubą krową
Ostatnie zdjęcia Lindsay Lohan zaszokowały nie tylko jej fanów. Gwiazdka na jednej z ostatnich imprez pojawiła się w sukience projekty Matthew Williamsona. W oczy rzuciła się od razu jej… chudość. Aktorka wygląda jak cień samej siebie sprzed kilku miesięcy.
Gwiazda wyglądała przerażająco chudo. Przez cały wieczór miała na sobie workowaty sweter, a mimo to trzęsła się z zimna.
“Wyglądała przerażająco” – stwierdził jeden z prezenterów stacji telewizyjnej, która relacjonowała przyjęcie. “Pod ostrym makijażem było widać wychudzoną twarz, sine usta i szarą cerę. Przez cały wieczór Lindsay wypiła sporo drinków i nie tknęła jedzenia. Jestem przekonany, że ma anoreksję”.
Amerykańskie media zastanawiają się, jaka jest przyczyna tak wielkiego i drastycznego spadku wagi Lohan. Aktorka oczywiście zapewnia, że wszystko kontroluje.
“Ludzie nie powinni się martwić, ile jem, bo to nie ich problem. Jadam tyle, co zwykle, czyli dwa pełne posiłki na tydzień, a na co dzień piję koktajle owocowe i dużo wody. Dużo pracuję, nie sypiam za wiele i bardzo możliwe, że to właśnie jest przyczyną utraty wagi. Zresztą cieszę się, że zeszczuplałam, bo czułam się gruba. Teraz podoba mi się moje ciało, chociaż mogłabym mieć nieco chudsze uda”.
Czyżby Lindsay była kolejną ofiarą upiornej mody na szkieletora?

Odsypiam po wczorajszej nocy

Środa; 25 czerwiec 2008

Arleta P.:
Odsypiam dziś po wczorajszej nocy. Bardzo męcząca.
Czytałam o tych piętnastolatkach ze Stanów, które tak grupowo postanowiły w ciąże pozachodzić. Głupota totalna…

Lubisz s.e.k.s.?

wtorek; 24 czerwiec 2008

Arleta P.:
Dostałam dziś od mojej przyjaciółki Joli sms o takiej treści: Lubisz s.e.k.s.?… Odpowiedziałam stanowczo: Tak. Szczególnie mikser. No, bo co można odpowiedzieć na pytanie: Lubisz swoje elektryczne kuchenne sprzęty?
A teraz już trochę poważniej… Byłam rano na pierwszych zajęciach z jogi. Rewelacja! Naprawdę w porównaniu z tymi na UW niebo a ziemia. I nie chodzi mi o to, że ten przystojniutki pan Artur nic nie wymaga. Wymaga, wymaga… i to ile. Ale robi to w taki sposób, że aż chce się go słuchać i wykonywać polecenia. Sama sala gimnastyczna jest świetna, po zajęciach można pójść bez obaw pod prysznic, bo rzeczy zostawia się w zamykanych na klucz szafkach o czym na Uniwerku chyba w życiu by nie pomyśleli. Cóż, skoro nie pomyśleli tam o prysznicach… Ale czego wymagać od państwowego molocha zarządzanego tak samo jak w czasach Bieruta i Gomułki
Poza tym z samego rana przed pracą wpadł do mnie Piotr na pół godzinki. Chciałam mu zrobić nawet śniadanie, ale zaraz musiał się zwijać do biura. Takie jest życie adwokata – osobiście nie zazdroszczę… Niby się dobrze (a nawet bardzo dobrze…) zarabia, to jednak trzeba się przy tym nadenerwować jak mało gdzie. Nikogo tak zestresowanego jak on w życiu nie spotkałam.

Zrobiłam sobie dobrze

poniedziałek; 23 czerwiec 2008

Arleta P.:
Podobno co się odwlecze to nie uciecze. W sobotę się nie udało, ale dziś już tak. I to w dodatku za jedyne dwie i pół stówki miesięcznie. Zapisałam się na jogę właściwie trzysta metrów od domu w eleganckiej sali gimnastycznej z ogromnymi oknami z których jest całkiem przyjemny widok na zielony park. I już jutro zaczynam. A potem w każdy wtorek i czwartek. Mogę chodzić nawet częściej, ale chyba co za dużo to niezdrowo. Więc będzie dwa razy w tygodniu. Pomiędzy tą obskurną salą gimnastyczną na UW a tym co będę miała teraz to jak niebo a ziemia. Żegnaj nawiedzona wegetarianko!
Zajęcia będzie prowadził całkiem interesująco wyglądający pan Artur, który na pewno nie wygląda na takiego, który się żywi tylko sałatką i marchewką. Punkt dla pana Artura. Wegetarianie do piachu.
Z tej radości poszłam sobie do kawiarni na Starym Mieście, zjadłam lody i zaczęłam się uśmiechać do ludzi. Ludzie też uśmiechali się do mnie… Żyć nie umierać. Chyba sporo jak na jedno przedpołudnie.
Teraz idę na francuski, a wieczorem… wieczorem też się będę dobrze bawiła.